czwartek, 30 stycznia 2014

DIY - Własny telewizor LCD! Zrób go sam!


Dzień dobry! Od jakiegoś czasu przemierzam bezkresne morza... Nieposkromione przestwory blogów wszelkiej maści! Dryfując bezwładnie niczym Krzysztof Kolumb, poszukuję... Szukam złotego środka, który pozwoli mi na odniesienie sukcesu... Pozyskanie rzeszy czytelników... Ostatnimi czasy, niezmiernie spodobały mi się blogi typu "DIY", czyli "ZRÓB TO SAM!" i dlatego też, w dzisiejszym wpisie zamierzam wykorzystać całą zgromadzoną przez siebie wiedzę techniczną, aby pokazać Wam, jak w łatwy i tani sposób skonstruować w warunkach domowych własny telewizor LCD. Zapraszam do dalszej lektury!

wtorek, 21 stycznia 2014

"Zwisający ogórek w magazynie dla Pań"



Mam w głowie masę rożnych myśli... Ich przytłaczający natłok krąży jednak tylko i wyłącznie wokół jednej, wydawałoby się prozaicznej rzeczy...  Nie mam pojęcia jak zacząć kolejny zajebisty wpis! Oczywiście kłamałem... Większość moich znajomych twierdzi, iż niezgorszy ze mnie "lejiwoda", a ja nie zamierzam się z nimi kłócić! Tak więc - zaczynamy! A ponieważ nie byłbym sobą gdybym nie zmusił swoich czytelników do kliknięcia "czytaj więcej" w jeden z perfidnych, zrozumiałych tylko dla mnie sposobów... Pragnę nadmienić, iż specjalnie dla tych, którym nie wystarcza  zabójczo przystojny, tajemniczy, a także nad wyraz skromny autor, przygotowałem pewną niespodziankę. Póki co przemilczę jednak fakt, że tą niespodzianką jest niezwykle atrakcyjna, powalająca facetów na kolana, ciemnooka szatynka, która wystąpi dzisiaj w roli współtwórcy wpisu ;)

poniedziałek, 21 października 2013

Sinusoidalna zmienność relacji pomiędzy przedstawicielami obojga płci rasy ludzkiej, na przestrzeni dziejów.

"Trudno mieć dziewczynę, która ciągle mówi o seksie."
~ mój Dupek



Hejże ho drodzy czytelnicy! Chcąc nadmiernie napompować otoczkę wokół mojego wpisu, muszę Wam powiedzieć, że... będzie dzisiaj co czytać! Oj, tak... Coś dla siebie znajdzie tu zarówno pełen testosteronu samiec, jak i chcąca ogarnąć głębię męskich zalotów kobieta! Czego możecie się spodziewać? Cóż... Jak to już zwykle ze mną bywa - wszystkiego! Chcąc jednak nieco uprzedzić temat posta, zdradzę, iż będzie on o niezwykle skutecznych sposobach na podryw. Nie znajdziecie tu jednak byle jakiego chłamu dostępnego na setkach portali w necie... Zatem -  nie przeciągając długo - ready, steady and go!

poniedziałek, 7 października 2013

GTA V, Pokemony, Minecraft i środki na erekcję!

"Dobry suchar jest jak prawdziwy mężczyzna - zawsze późno dochodzi."


Dzień dobry wieczór! Zastanawialiście się kiedyś jak bardzo skuteczne są reklamy środków na erekcję i potencję? Hmm... Do niedawna byłem przekonany, że osoby mające problemy w "tych" sprawach, są już na tyle dojrzałe, że po pomoc udają się do seksuologa. Zaś po odpowiedniej diagnozie zażywają zalecone "piguły mocy", których skuteczność poparta jest licznymi "twardymi" dowodami. Nie byłbym sobą, gdybym nie sprawdził faktycznego stanu rzeczy mając tak łatwy dostęp do apteki... Zatem... Nie zastanawiaj się długo! I WAL...! Do dalszej części posta!

środa, 25 września 2013

Poradnik dla singli!

"Patrz! Wystarczy, że wspomniałeś o tym, że masz dziewczynę i od razu nie dostałeś ani jednego komentarza! Sukces na blogu możesz odnieść tylko wtedy, gdy jesteś tajemniczym, seksownym singlem..." 
~moja wspaniała dziewczyna


Czasami zdarzają się takie dni, podczas których człowiek nie wie od czego zacząć... Na szczęście mnie się to dzisiaj nie tyczy! - albo przynajmniej odnoszę takie wrażenie... Nie ważne jednak jaka jest prawda! Wielkimi krokami zbliża się "ta" pora roku, podczas której każdy singiel może spróbować niezwykle efektywnej metody podrywu - na kasztana! I nie chodzi mi tu bynajmniej o rzucanie silnie zwięzłą kupą w przechodzącą po drugiej stronie ulicy dziewczynę... Okej... Na sam początek sprawdzę lepiej własną check-listę:

- jedzenie - jest!
- słodsze od najsłodszych jednorożców - cappuccino - jest!
- łyżeczka w środku kubka, którą można wybić sobie oko (a nawet oba) - jest!
- durny klip na "wierchu" wpisu - jest!
- ruszająca nie tylko serca, ale i sąsiadów muzyka w tle - jest!
- lekko zaspany, obdarzony zbyt bujną wyobraźnią autor bloga - jest!

Drogi czytelniku... Twój wróż właśnie odkrył niezwykle niepokojącą wiadomość dotyczącą Twojego życia... Właśnie czytasz mojego bloga! Zaczynamy!

Moim dzisiejszym zamiarem jest stworzenie mniej lub bardziej ciekawego poradnika dla singli pt. "Co z robić z tą jesienią?". Oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, że od notek tego typu aż się w necie roi, ale moja wyolbrzymiona pewność siebie nakazuje mi stwierdzić, iż ten wpis będzie czymś wyjątkowym... Czymś zupełnie innym! Wybaczcie, ale to silniejsze ode mnie...

piątek, 22 marca 2013

Utopić Marzannę!

Nie ma nic lepszego od niedzielnego poranka, podczas którego budzi się z zapachem kobiecych perfum na koszulce... Ale jeszcze lepsze jest to, że... Tak właściwie to dzisiaj jest czwartek... (albo przynajmniej był wczoraj, gdy rozpoczynałem pisanie tego postu...) Dobra, moje drogie papingi - cały czas wydaje mi się to odrobinę, a nawet bardzo kiczowate, ale rozpoczynam kolejny durny wpis!


Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w znacznym stopniu pochlebiam własnej osobie określając publikowaną przeze mnie treść jako "durną", ponieważ nie dorasta ona do pięt wszechobecnej, internetowej durnocie, ale jak zwykłem powtarzać w takich sytuacjach - skromność nie należy do jednych z moich wad. Zbytnio nie przedłużając, przechodzę więc do sedna mojego dzisiejszego wpisu, na końcu którego czeka na Was mała niespodzianka...

czwartek, 14 marca 2013

Habemus papam!

Ponieważ każdy chcący pozostawić swój ślad w tym dziwnym i skomplikowanym tworze zwanym Internetem... Jezu... właśnie oglądałem skok ze spadochronem z penisem w pochwie... Ekhm, chciałem przed chwilą powiedzieć, iż każdy szanujący się bloger powinien posiadać własny znak rozpoznawczy, taki jak chociażby oryginalne powitanie... Po usilnych kontemplacjach doszedłem więc do wniosku, że najgłupszym co można wymyślić będzie coś w stylu:

Witajcie moje drogie papingi!



Mimo jednoznacznego tytułu posta, nie będę Was dzisiaj nudzić moimi dywagacjami na temat papieża. Nie za bardzo przepadam bowiem za celebrytami... Być może jako nazbyt pewny siebie bloger-nowicjusz, nie lubię po prostu konkurencji? Nie zamierzam jednak ukrywać, że niemałą frajdę sprawiało mi wczoraj śledzenie facebooka, gdy zaraz po ogłoszeniu tożsamości nowego zwierzchnika kościoła katolickiego, jak grzyby po deszczu pojawiały się fanpage "Franciszka", które z każdym odświeżeniem strony zyskiwały kolejne setki like'ów. Bawi mnie taka forma manifestacji własnej "religijności", polubienie wirtualnego profilu człowieka, o którym wie się jedynie tyle, że został przed chwilą papieżem, utwierdza mnie jednak w przekonaniu, że - wszyscy jesteśmy hipokrytami. A teraz zapraszam na właściwą część mojego posta: